Wywiad z Tomaszem „Kowalem” Kowalskim

Tomasz „Kowal” Kowalski to pełen zapału muzyk obcujący przede wszystkim z muzyką bluesową oraz rockową. Piosenką pt. „Modlitwa” zespołu Dżem zapewnił sobie zwycięstwo IV edycji programu Must Be The Music. Obecnie tworzy własny repertuar i ma w planach nagranie swojego autorskiego albumu.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Moja przygoda zaczęła się dzięki mojemu tacie. To właśnie on „zaadoptował” mnie do  kapeli ludowej i tam zacząłem śpiewać. Z wiekiem zaczęło się to zmieniać. Początkowo musiałem dostosować się do życzeń rodzica, później natomiast sam zacząłem brnąć w cięższe klimaty, w których czułem się wyjątkowo dobrze.

Skąd wziął się pomysł wzięcie udziału w programie „Must Be The Music?

Zanim poszedłem do programy, próbowałem swoich sił na różnych innych przeglądach, castingach z całkiem niezłym skutkiem, lecz niestety nic więcej to nie przynosiło. Strasznie dużo czasu wymagał rozwój kariery, więc zdecydowałem się pójść do programu, żeby przyspieszyć cały ten cykl i swój muzyczny rozwój. Jak widać opłaciło się.

Czy Twoje życie muzyczne zmieniło się po wygraniu programu?

Moim zdaniem niewiele się zmieniło. Oczywiście poznałem innych ludzi ze świata muzyki. Pojawiły się nowe plany, lecz niestety legły one w gruzach, ponieważ nie chciałem iść drogą współczesnej muzyki. Nagrałem utwór pt. „Sen”, zrobiłem do niego teledysk i właśnie to było pokłonem dla muzyki współczesnej. Sprawa natomiast potem dopiero nabrała obrotu, jak poszedłem na casting do roli Ryszarda Riedla w katowickim teatrze.

Wiemy, że Rysiek Riedel odgrywa w Twoim życiu bardzo dużą rolę. Jak zaczęło się Twoje obcowanie z tą postacią?

Przygoda z Ryśkiem zaczęła się daleko przed MBTM. Przyjaciele, z którymi grałem w zespole byli bluesmanami z krwi i kości. Właśnie dzięki tym ludziom zawdzięczam fascynację, zespołem Dżem, którego wcześniej nigdy nie słuchałem, ponieważ preferowałem dużo mocniejsze brzmienie. Poznając Dżem, wczułem się w ten bluesowy klimat i poczułem, że to właśnie to. Obroniłem się dzięki temu, nie naśladowaniem Ryśka ale robieniem jego utworów po swojemu. Najistotniejsze było rozumienie tekstu, więc tak to się zaczęło i toczy się do dziś.

Wspomniałeś, że wcieliłeś się w rolę Riedla na deskach teatru. Jak się czułeś grając postać legendy polskiej muzyki bluesowej?

O postaci Ryśka wiedziałem bardzo dużo, także niektóre fakty poznałem ale postać artysty nie była mi obca. Najcięższe było ciągłe poznawanie siebie w roli aktora.

Jakie jest Twoje największe muzyczne marzenie?

Zdecydowanie wydanie płyty.

Czy masz jakieś rady, które mógłbyś dać początkującym muzykom?

Rada to dość niebezpieczny podarunek, dlaczego raczej staram się ich nie udzielać. Mogę jedynie powiedzieć na własnym przykładzie, że trzeba się kierować tym co się czuje, żeby być zgodnym z uczuciami w tym co chce się przekazać. Najgorsze się działanie wbrew sobie zgodnie z zasadami współczesności. Nie jest dobrze, jak człowiek idzie za rynkowymi za potrzebowaniami, a nie robi się tego co się naprawdę kocha. Jeżeli już ktoś się podoba ludziom, robiąc coś wbrew sobie to trzeba ten okres przeczekać zarabiając parę groszy, jeżeli już się uda. Następnie czas zacząć już robić to co się faktycznie kocha i czuje. Czasami wejście w ten okres tandety też jest potrzebne, żeby trochę zarobić, a potem robić swoje.

Dziękuję za udzielenie wywiadu i życzę kolejnych sukcesów.

Ja również dziękuję.

P1020226Autor: Natalia Sankiewicz

Foto: Dawid Stefanik

 

 

1 Trackback / Pingback

  1. Tomek "Kowal" Kowalski akustycznie - Laik art | Laik art

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.