Punk′s Not Dead – relacja z koncertu + rozmowa legendą punk rocka i współtwórcą sceny „Woodstocku”

   Legnicka „Spiżarnia” 16 listopada zamieniła się w nieobliczaną punk/rock strefę z klimatem rodem starego „Jarocina” dzięki koncertom z projektu „Punk′s Not Dead Tour 2018”. „A kultura tu podobno jest…” – śpiewał zwycięzca Jarocina z 1988 roku, lider zespołu GA GA Zielone Żabki i współtwórca sceny Kryszna festiwalu Woodstock Smalec (Mirosław Malec), który udzielił nam interesującego wywiadu po koncercie.

   Ciężkie brzmienia, prosty i mocny przekaz życiowy połączony z  krytyką naszego niedoskonałego świata płynący z nut i tekstów czterech punkowych formacji SEDES, ULICZNY OPRYSZEK, PRAWDA, oraz  GA-GA ZIELONE ŻABKI trafił do serc ponad dwustu osobowej publiczności. Część fanów wracała wspomnieniami do Jarocina lat .80 ubiegłego wieku, część licealno-studencka, niekiedy czekająca jeszcze na dowód osobisty,  zaliczyła „dziewiczą” podróż ‚muzycznym wehikułem czasu”. Więcej jednak łączyło niż dzieliło, wszyscy razem świetnie się bawili, skakali, śpiewali i przez kilka godzin tworzyli duże, mocne pogo jakiego Legnica dawno nie widziała. W klubie  było czuć nieśmiertelnego ducha muzyki z minionej epoki – „Punk′s Not Dead”!

Dawid Stefanik: Wspominałeś, że w Legnicy gra się wyjątkowo dobrze…

Smalec: W Legnicy gra się rewelacyjnie, ponieważ gramy w świetnym klubie. Uważam, że Spiżarnia to najlepszy klub w tym rejonie.

Gracie tutaj dość często.

Tak, od wielu lat i to wszystko dzięki tym osobom, które prężnie pracują by organizować takie koncerty. Wychowaliśmy tutaj publiczność, która świetnie się bawi na naszych koncertach. Przyjeżdżają nawet osoby z poza miasta. (Organizatorem imprezy był wieloletni orędownik kultury alternatywnej  w  naszym mieście Paweł Jurczyk z Legnickiego Centrum Kultury – red.)

W tym roku macie jubileusz i to podwójny…

Tak, kończy się osiemnasty rok naszego wspólnego grania, i równo 30 lat temu dostaliśmy pierwszą nagrodę w Jarocinie. Z kolei 25 lat temu wydaliśmy debiutancki album “Rebelia” zespołu Gaga. W tym roku skupiliśmy się głównie na nagraniu i odtworzeniu tych kawałków, które w tamtym okresie powstały i uważam, że energetycznie jak i tekstowo, są one jak najbardziej aktualne do dziś. Wydana zostanie nawet wersja winylowa tej płyty.

Przypomnijmy, że mówisz także o „kawałkach”, których nie graliście na koncertach niemal 30 lat.

Dokładnie, niektórych kawałków do tej pory nie graliśmy.

Był to więc powrót do lat .80 minionego tysiąclecia. Spotkałem dziś osobę, która pamięta te utwory z koncertu w Jarocinie w 1988 r. i głosowała na Was na tamtym pamiętnym festiwalu, rozmawiałem również z młodzieżą słyszącą Was dziś pierwszy raz na żywo, nie mówiąc o tych Jarocinowych utworach, których nie mieli szansy nigdy wcześniej usłyszeć. W tamtych latach, a nawet długo później, nie było ich nawet na świecie. Liczna młodzież, licealiści i studenci, świetnie bawiąca się dziś na koncercie.

I to jest właśnie super. Ta historia się wciąż toczy. Na koncertach stykają się różne pokolenia, które razem śpiewają i bawią się do naszych piosenek. Pracujemy teraz nad nową płytą. Obiecywaliśmy, że wydamy ją na początku grudnia. Jednak termin raczej przesunie się na początek wiosny.

Czyli niebawem będziemy mogli usłyszeć płytę z waszymi starszymi kawałkami oraz całkiem nowe wydania?

Tak. Wyjdzie płyta z nowymi kawałkami i pojawią się wydania starych piosenek.

Czy pojawi się także płyta koncertowa?

Tak, mamy taki plan.

Nie każdy wie, że działasz również przy organizacji Festiwalu Woodstock.

No tak, mam to szczęście, że zapowiadam zespoły na Woodstocku. Działam też w organizacji przy tworzeniu Wioski Kryszny.

Opowiedz proszę, jak to się zaczęło?

Grywaliśmy tam jako Radical News. Po nas grał inny zespół – Shelter ideologicznie związany z Kryszną. Wokalista poprosił mnie, żeby zamienić kolejność naszych występów. Zgodziłem się, lecz musieliśmy poprzestawiać cały sprzęt. W międzyczasie zebrała się już publiczność, więc zacząłem mówić do ludzi ze sceny. Podczas koncertu Shelter organizatorzy podeszli do mnie i zaproponowali, żebym został konferansjerem, bo świetnie trafiam do ludzi. Tak to się właśnie zaczęło.

Dawno temu?

To było 15 lat temu.

Zrobiłeś jeszcze coś wielkiego jeżeli chodzi o twoje rodzime miasto, pobliski Jawor. Macie świetny ośrodek kultury, który sami stworzyliście jako Stowarzyszenie osób działających w kulturze,  pamiętam jak dumnie pokazywałeś mi owoce waszej pracy.

Tak. Mieszkałem i grywałem w różnych miastach, jednak zawsze czułem się związany z Jaworem. To ważne żeby myśleć globalnie, działać lokalnie. Zawsze chciałem, żeby i w naszym mieście się coś działo. Na początku było nam ciężko, bo nie mieliśmy gdzie grać. Mieliśmy próby w piwnicy, z której wywalał nas sąsiad. Chciałem, żeby młode pokolenie nie miało takich problemów i udało się. Założyliśmy Stowarzyszenie, które w Starym Zamku gdzie wynajmowałem na początku tylko kilka salek. Następnie pozyskaliśmy nowe pomieszczenia do różnych artystycznych celów.

I sami je adoptowaliście, remontowaliście wyposażaliście. Jest sala koncertowa, studio nagraniowe, na wakacjach wspominałeś, że powstaje nawet studio filmowe…

Dokładnie. Dużo się tam dzieje.

I zawsze ci młodzi mogą podejść do was i poprosić o pomoc.

Tak. Najwięcej działa tam muzyków, ale nie tylko muzycznie można się tam rozwijać.

Czy myślałeś aby te idee zaszczepić, jakoś przekazać dalej w świat? Jest dużo takich miast jak Jawor, w których potrzeba człowieka z tą iskrą jak Ty.

Punk rock nauczył mnie tego, że trzeba pracować samemu na swój sukces.

Tak, jednak do tego trzeba być bardzo aktywnym i kreatywnym, a niektórym może brakuje trochę inspiracji. Może dobrym pomysłem byłaby akcja polegająca na spotkaniach w takich miastach i pokazaniu jak wiele można zdziałać.

Jest to dobry pomysł. Nawet mieliśmy takie mniejsze projekty szkoleniowe, głównie dla artystów. Chętnie wezmę w tym udział w takiej akcji, jeżeli ktoś to zorganizuje.

Dzięki za rozmowę.

Dziękuję.

A kultura tu podobno jest…”

Świadczy o tym nasz wspaniały dom kultury!

Nawet z jego okien płynie nieraz jazz

To dlaczego jest jak jest – nie rozumiem”

GA GA Zielone Żabki

Foto: Mariusz Witowski

Serdeczne podziękowania za pomoc w transkrypcji dla Katarzyny Młynarczyk, autor Dawid Stefanik.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.