Kobiety i kwiaty w fotografii Jacka Samotusa

Czwartkowy wieczór w legnickiej Galerii Ring był czasem wernisażu świetnej wystawy fotograficznej Jacka Samotusa – genialnego fotografika, który połączył swoją pasję z pracą ponad 30 lat temu dzięki zdobytemu stypendium w Austrii. Wystawa będzie czynna do 28.10.2018

Jacek Samotus to ceniony fotografik, którego niezwykłe prace ukazywały się w największych pismach modowych świata (Vogue, The New York Times, Australian Creatives i inne). Dzisiaj odpoczywa na emeryturze, oczywiście uprawiając ukochane hobby. Kobiety fotografował przez lata, kwiaty już na emeryturze.

Na wystawie można zobaczyć pojedyncze zdjęcia kobiet, a także te łączone w pary z kwiatami, są akty, a także nieco bardziej abstrakcyjne, wymyślne kompozycje, w których często pomagała mu żona – jak przyznaje jego menadżerka, stylistka, wizażystka, specjalistka od aranżacji, wsparcie duchowe i wiele wiele innych.

Ku zaskoczeniu wielu obecnych na wernisażu okazało się, że fotografie w przeważającej większości są „surowe”, czyli nie poddane modyfikacjom w specjalistycznym oprogramowaniu. Proces powstawania zdjęć był czasochłonny – kobiety na większości zdjęć były fotografowane za pomocą analogowych aparatów, od małoobrazkowych (tych najbardziej znanych widzom 35mm), przez średni format, na dużym skończywszy. Fotografie kobiet obecne na wystawie są zbiorem zdjęć z całej kariery autora.

Fotografia cyfrowa w pełni zajęła się kwiatom, jak przyznaje fotografik – bardzo mu pomogła, ponieważ w studiu, do którego przychodził co około 3-4 godziny, by zobaczyć, jak się zachowuje kwiat i czy ma już odpowiednią formę, korzystał z natychmiastowego podglądu na ekranie komputera zaraz po zrobieniu zdjęcia, więc mógł od razu dostosować warunki do swoich potrzeb. Jednak pozostał wierny pewnym zasadom z fotografii analogowej i robił do maksymalnie 50 zdjęć na jedno podejście.

Światło to chyba najbardziej widoczna zmienna w pracach artysty. Wśród znawców fotografii, a także innych zawodowców Jacek Samotus znany jest z zabawy światłem, więcej niż przesunięcie dużej lampy studyjnej „bardziej w jedną stronę” i zwiększenie, czy zmniejszenie jej mocy. Eksperymenty z różnego rodzaju oświetleniem, jego ilością, mocą i ustawieniem, to specjalność mistrza „świecenia”.

Wystawa spotkała się z ciepłym przyjęciem, była głośno komentowana w kuluarach, gdzie licznie przybyli chętnie zadawali pytania autorowi o tajniki fotografii, a także filozoficzny aspekt naturalności piękna, jego ulotności, które okazuje w swoich pracach.

 

fot. Mariusz Witkowski

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.