Ja mam swój „Oddział”- rozmowa z Krzysztofem Jaryczewskim (Oddział Zamknięty)

Zapraszamy na wywiad z Krzysztofem Jaryczewskim, który przeprowadził LAiK. Było trochę o nałogach, rozłamie w Oddziale Zamkniętym i młodych kapelach rockowych. Miłej lektury!

DSC_4638

Jakie rady dałbyś dla młodych artystów, którzy rozpoczynają dopiero swoje kariery?

Nie lubię udzielać rad, chociaż napisałem taką piosenką, którą dziś zagramy- „Dobre Rady”. Myślę, że najważniejsze jest to, żeby nie wątpili w swoją szczęśliwą gwiazdę. Aby jakieś  drobne niepowadzenia nie powodowały rezygnacji, przekreślenia, żeby się nie poddawali.  Sądzę, że to jest najważniejsze. Istotnym, jest, aby nie ulegać jakimś nadmiernym naciskom, żeby robić to, co się w głębi serca czuje. To jest zawsze dobrze odbierane. Wtedy wcześniej czy później pojawi się popularność i pieniądze, ale kolejność jest zawsze taka sama. Musisz wiedzieć, co chcesz powiedzieć, co chcesz przekazać, i tego się trzymać.

To znaczy, że należy iść własną ścieżką, nie ulegać takim medialnym, komercyjnym pokusom?

Wiesz, trzeba być otwartym na nowe rzeczy i czerpać jak najwięcej, ale żeby ten rdzeń pozostał w zgodzie z tobą, to jest najważniejsze.

Wiele lat temu skończyłeś ze wszystkim używkami, alkoholem, papierosami, narkotykami. Dziś scena jednak dalej jest przesiąknięta używkami, również wśród młodego pokolenia muzyków…

Ja sobie jakoś z tym radzę od 17 lat. Wiesz, myślę, że to nie tylko scena, wśród artystów może często występuje ten problem dlatego, że są to wrażliwi ludzie. Jednak wiele uzależnionych występuję także wśród murarzy, wojskowych… Zabija się tą swoją wrażliwość, jest to taki rodzaj znieczulenia. Pokonanie różnych swoich słabości, lęków, odreagowanie. Mylenie rozrywki z używkami. Myślę jednak, że tan zawód jakoś strasznie się nie wyróżnia.

Czyli nie jest to przypadłość rockmanów, bluesmanów, lecz generalnie polskiego społeczeństwa?

Nie wiem, czy nawet w tylko polskim społeczeństwie. Myślę, że w naturze ludzkiej leży taka cecha, możliwość uzależnienia, niezależnie jaka to substancja, czy zachowanie, bo są także uzależniania od zachowań np. hazard, pracoholizm. Fajnie to nazwał Wiktor Osiatyński- taka „skaza pierwotna”. Coś, co predestynuje niektórych ludzi bardziej niż innych. Myślę, że tak jak już wspomniałem, to właśnie nadwrażliwość jest jedną z tych cech, która bardzo otwiera te możliwości, tak szeroko. Nadwrażliwość, gdy ktoś nie potrafi radzić sobie z własnymi emocjami, to bardzo prosta droga do uzależnienia, kiedy stosuje znieczulenie w postaci jakichś substancji czy zachowań.

To jakby taka ucieczka?

Dokładnie.

Zapytam o Jary OZ. Czy uważasz ten projekt za kontynuacje Oddziału zamkniętego? 

Tak. To jest pierwszy oddział, pierwszy skład, pierwsze dwie płyty, i to jest bezpośrednia kontynuacja tego zespołu. Stwierdziłem, że jak jest w zespole jeszcze dwóch „oddziałowców”to, że musi być jakieś nawiązanie.  Nie chcę robić teraz awantury medialnej, że są dwa oddziały, bo to nikomu nie służy. Jednak myślę, że to się zmieni wkrótce, może jeszcze z Pogorzelski razem nagram płytę.

Czyli myślisz o współpracy z oddziałem w przyszłości?

Nie, z Oddziałem nie. Ja mam swój Oddział. Chodzi mi o współprace z Pogorzelskim.

Widać szczere chęci do koncertowania, świetny kontakt z publiką, zrobiłeś sobie zdjęcie z każdym fanem. Jednak wydajesz się być trochę zmęczony tym wszystkim. Jak się czujesz?

Na koncertach daje z siebie wszystko, trochę zmęczony bo to trasa promocyjna i jest dużo koncertów, ale czuje się świetnie i w życiu zawodowym jak i w życiu prywatnym.

Dziękuje za rozmowę i życzę zdrowia.

Dziękuje również.

autor: Dawid Stefanii

korekta: Wiktor Buchelt

Jary OZ (Oddział Zamknięty) w spiżarni – relacja z koncertu.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.