Wywiad z Łukaszem Parlickim – gitarzystą zespołu OverRange

fot. Maciej Korbas

Łukasz Parlicki, tegoroczny maturzysta, chodzi do Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Pawła II w Legnicy w zeszłym roku ukończył szkolę muzyczną. Mówi: „Muzyka i gra na gitarze jest dla niego jak narkotyk„. W filmie „Aska” gra Artura – gwiazdę rocka. Opowie nam dzisiaj o swoich pierwszych koncertach i planach na przyszłość.

Łukasz, opowiedz nam, jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką. Już od podstawówki uczyłeś się grać na gitarze, czy Twój talent narodził się dopiero, gdy miałeś naście lat?

Styczność z instrumentami miałem już od dzieciństwa. Wywodzę się z muzycznej rodziny. Mój pradziadek grał na skrzypcach, dziadek jest perkusistą. Tak naprawdę dużo mógłbym opowiadać, ponieważ praktycznie każdy z mojego domu grywał lub grywa na czymś. Od samego początku, kiedy stawiałem pierwsze kroki, muzyka nie była mi obca. Pierwszy raz trzymałem gitarę w ręku, mając 11 lat, ale to było chyba tak na pokaz, bo prawdziwą grę na gitarze zacząłem w wieku 14 lat. Wtedy mama wykupiła mi pierwsze zajęcia u korepetytora, Pana Mariusza. To były moje pierwsze lekcje gry na gitarze i tak się to zaczęło, a później z Panem Mariuszem doszliśmy do wniosku, że powinienem spróbować pójść na egzaminy do szkoły muzycznej. Historia jest o tyle ciekawa, że w wieku 14 lat mało kogo przyjmują na gitarę. Z tego powodu, że są bardzo restrykcyjne progi wiekowe. Przechodząc egzaminy wstępne nie dostałem się na gitarę, ale zostałem przyjęty na perkusje. Po miesiącu zdarzył się jakiś cud i zwolniło się jedno miejsce. Wtedy trafiłem do jednego z najlepszych nauczycieli – pana Piotra Popławskiego. Dla mnie jest to fenomenalny człowiek, który poprowadził mnie przez moją karierę muzyczną i zapoczątkował moja prawdziwą pasje do gitary. Szło mi na tyle dobrze, że postanowiłem szkolę muzyczną ukończyć szybciej, już rok temu, żeby ostatni rok maturalny móc tylko poświęcić na naukę i przygotowania do matury. Obecnie zdaje egzamin maturalny, ale nie przykładam się czy zdam go na wysokim poziomie czy nie, bo głównie zależy mi na muzyce.

A jak powstał Twój obecny zespół OveRange? Jak się poznaliście?

Dokładnie dwa lata temu w I klasie liceum, poznałem obecną wokalistkę naszego zespołu – Karinę Magierę. Od tego się zaczęło publiczne granie przed ludźmi. Niezobowiązująco postanowiliśmy wystąpić na konkursie szkolnym. Zagraliśmy dwie akustyczne piosenki. Fajnie nam to wyszło i postanowiliśmy, że będziemy to robić dalej. Minął rok naszego grania. Jako duet Karina i Łukasz zaliczyliśmy wtedy parę większych występów, ale cały czas czegoś nam brakowało. Postanowiliśmy założyć zespól. Tak się akurat stało, że w odpowiednim czasie odpowiedni ludzie przytrafili nam się i nasz obecny basista, Szymon Kubiś, jeden z moich najlepszych przyjaciół, gra z nami. Na początku w pierwszym składzie graliśmy z Kubą Dobrowlańskim. Obecnie gram z nim w zespole Emple który charakteryzuje się trochę innym gatunkiem muzyki. Wykonujemy trochę alternatywną muzykę – dla uspokojenia. Wracając do OveRange, w zespole były dobre i złe chwile, ale zawsze trzymaliśmy się razem.

Karinę poznałem w szkole, tak jak już mówiłem. Z kolei Szymona poznałem przez Karinę, bo wcześniej go nie znałem i szczerze żałuję, bo to świetny basista i jednocześnie przyjaciel. Jest on duchem zespołu, czasami bywa leniwy, ale jest za to bardzo spokojny. Karina jest wokalistką ekscentryczną. Nie znam drugiej tak niesamowitej dziewczyny, o tak niepowtarzalnym charakterze, jak u niej. Dla mnie jest ona pędzącą petardą 24 godziny na dobę.

W maju dołączyła do nas również pianistka Edyta Jurkiewicz, ciekawa persona i mimo, że bywały i do tej pory bywają napięte sytuacje między nami, to potrafimy się dogadać. W czerwcu nastąpiła zmiana perkusisty dołączył do nas Paweł Kurek, były perkusista bardzo znanego w Legnicy zespołu Photony. Członkowie tego zespołu to był skład Kto To, który współpracował z Kasią Wilk. Paweł gra niesamowicie. Jest sercem zespołu, a swoją grą dodaje mocy naszym piosenkom. Więc niezmiernie się cieszymy, że możemy z nim współpracować.

Jaki występ spośród wszystkich Waszych koncertów najbardziej zapadł Ci w pamięci?

Zaduszki bluesowe w Spiżarni. Może to nie było coś wielkiego. Jednak ta impreza miała wspaniały klimat i odczuwalnego ducha. Występowanie przed tyloma ludźmi i tyloma muzykami, którzy po koncercie tak dobrze o nas mówili. Tego momentu nigdy nie zapomnę. Wtedy mieliśmy też premierę naszej nowej piosenki, którą ja osobiście uważam za najlepszą.

Gracie w Legnicy, a masz już za sobą koncerty na terenie Polski lub na Dolnym Śląsku?

Poza Legnicą graliśmy we Wrocławiu z zaprzyjaźnionym zespołem Underhedge.

Słyszałam, że nagraliście piosenkę do filmu Aska. Opowiedz mi o filmie.

Rok temu, kiedy były przesłuchania do filmu Aska, Karina dała nam pomysł, aby nagrać utwór do filmu Marcina Kallasa. Utwór powstał w ciągu zaledwie jednej próby. Jest to Sen o upadku, który będzie prezentował ten film. W dniu castingu Karina pokazała nagranie Marcinowi, spodobało mu się. Rywalizowaliśmy wtedy jeszcze z paroma innymi zespołami. Jednocześnie dostałem rolę Artura. Moim zdaniem Artur jest dziwną postacią, która ma dwubiegunowy charakter. Z jednej strony jest to gwiazda rocka, gwiazda uwielbiana przez nastolatki, a z drugiej zakompleksiony mały chłopczyk, który nigdy nie przeżył dzieciństwa i teraz aby to nadrobić kompletuje pluszowe misie. Dla mnie jest to dosyć trudna rola do zagrania. Nigdy nie miałem okazji brać udziału w filmie. Jest to swego rodzaju nowość. Moja przygoda z teatrem to dziecięce teatrzyki. Szczerze mówiąc, to moja pierwsza sytuacja, kiedy mam okazje zagrać w czymś tak poważnym. Wracając do Artura jest on również nowym przyjacielem Hani, który próbuje przeprowadzić zagubioną dziewczynę przez ten zakręcony świat, w którym czuje się zagubiona.

Teraz zdajesz maturę. Jakie są Twoje marzenia po tym ważnym egzaminie?

Moje plany to dostać się na Akademie Muzyczną do Wrocławia. Niestety na obecną chwilę wciąż dalekie do osiągnięcia. Aktualnie wybieram się na Wrocławską Szkołę Jazzu i Muzyki Rozrywkowej aby tam pod okiem profesjonalistów podszkolić moje umiejętności. Moim wielkim marzeniem jest żyć z muzyki oraz występować na największych scenach w Polsce i za granicą. Na dzień dzisiejszy to pasja, która pochłonęła mnie do końca i mam nadzieję, że tak pozostanie na zawsze.

Dziękuje za rozmowę.

Ja również dziękuje Stowarzyszeniu Legnica Aktywnie i Kreatywnie.

 

Autor
Aleksandra Ziomko

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.