Jacek Kaczmarski – Wieczór z Bardami, czyli nasz debiut na legnickiej scenie!

„Jacek Kaczmarski- Spotkanie w Knajpie”

Wieczór z Bardami, odbył się 21 listopada 2014 roku w Spiżarni.

Jesteście ciekawi jak powstawał?

Od Kaczmarskiego rozpoczęliśmy swoją koncertową działalność. Legnica Aktywnie i Kreatywnie w tamtym czasie była jedynie stroną na Facebooku, która pisała co ciekawego można robić w Legnicy. Nasz licznik like’ów wykazywał około 500.

Jak wspomina Dawid Stefanik:

Po pewnym czasie pomyśleliśmy, że może by zrobić coś ciekawego w środowisku kulturalnym. Może jakiś mały koncert? Pomyśleliśmy o Ratuszowej, albo czymś podobnym. Chcieliśmy wtedy zgromadzić około 20-30 osób. Później postanowiliśmy, że koncert będzie charytatywny i wszystkie pieniążki przekażemy na rzecz Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Dodatkowo koncert był świetnym miejscem do zaprezentowania się młodym artystą. Zgłosiłem się o pomoc do LCK. Zgodzili się nam pomóc i zaproponowali nam organizacje w Spiżarni! Nikt z nas wtedy nie pomyślał o tak znanym miejscu. Gdy rozmawialiśmy z młodymi zespołami, to słowo Spiżarnia robiło na nich duże wrażenie. Zupełnie inne niż: „mam pomysł byście śpiewali utwory Kaczmarskiego”. Jednak udało mi się ich przekonać. Tak rozpoczęła się praca nad koncertem. Zacząłem się zastanawiać jeszcze o jakiejś gwieździe, która uświetniłaby to wydarzenie. Postanowiłem sprowadzić do Legnicy zespół Czerwony Tulipan. Udało mi się!

Nie mieliśmy tak na prawdę żadnych pieniędzy, kontaktów, ani marki. Byliśmy zwykłymi „świeżakami” w Legnicy. Plakat robiliśmy pięć razy, gdyż pełno było błędów i niedociągnięć. Nie wiedzieliśmy w ogóle, jak za to wszystko się zabrać, jak poradzić sobie ze sceną. Dużo mi wtedy tłumaczył Paweł Jurczyk i Stasiasty –  to od nich się uczyłem. W końcu nadszedł dzień koncertu. Gdy pierwszy raz wyszedłem na scenę, zobaczyłem bardzo dużo ludzi. Czułem się jak zwykły, przestraszony dzieciak, stojący sztywno na scenie. Dopiero w połowie koncertu doszedłem do siebie. Baliśmy się, że nikt nie przyjdzie, że okaże się to totalną klapą. Nikt nie wierzył w to, że uda nam się zrobić cokolwiek. Impreza była niesamowita! A w dodatku udało nam się zebrać dużo pieniędzy dla TPD. Zaczęli nas gorąco namawiać do założenia stowarzyszenia. Tak też się stało potem. Zrobił się w okół nas wielki szum zarówno na mieście jak i w mediach.

Wieczór z Bardami to moje największe dzieło. Jest ono szczególnie poświęcone Jackowi Kaczmarskiemu, gdyż jestem jego wielkim fanem. To on kształtował moje postawy. Miał kontakt ze sztuką od dziecka, jest niezwykle wymagającym artystą. Był on poetą pełnym, pisał o ludzkich emocjach, codziennych problemach, o tym co siedzi wewnątrz nas. Spotkanie z jego dziełami rozwija intelektualnie. Jacek Kaczmarski jest ponadczasowy, a młode pokolenia to łapią. Ja sam słuchałem jego utworów w liceum, trochę tam rozumiałem i interpretowałem. Potem poszedłem na studia i pomyślałem jaki ja głupi byłem! Przecież on o czym innym pisał w ogóle! Miałem różne doświadczenia i z czasem trzeba było podejść do tekstów Kaczmarskiego ponownie. Teraz mam już takie czwarte podejście i wydaje mi się że wiem o co chodziło! Ale mogę się oczywiście mylić.
Jak robiłem koncerty to młode zespoły dowiadując się o Jacku Kaczmarskim to pierwszą reakcją było: Co?! Kto to jest?, a jak już kojarzyli to tylko z piosenkami: „Mury”, czy „Obława”. Po dwóch edycjach Wieczoru z Bardami, okazało się że młodzież świetnie przyjęła jego twórczość i samą idee. Teraz Jacek Kaczmarski funkcjonuje wśród młodzieży.

 

1525558_715346835225996_22075514817828404_n

Na scenie wystąpili:
Bartosz Badtke
fesfsefsef
Karlla
fawefawefae

Czerwony Tulipan

StemHead
fesfrheh

OveRange
hthbrbr

Zielony Groszek
fsegrsdbd

A tak prezentowaliśmy my się prezentowaliśmy na scenie:
10661959_735775599849786_4064105364467028706_o

O pierwszym Wieczorze z Bardami było głośno na: lca.pl

*za zdjęcia dziękujemy portalowi lca.pl

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.