Piotr Banach, założyciel i kompozytor zespołu Hey i Indios Bravos, był kolejną gwiazdą Święta Legnicy.

Nie licząc twojej córki, to co jest twoim największym osiągnięciem?
To, że trwam. To, że w tym roku stuknęło mi 35 lat na scenie. Właściwie to na różnych scenach, bo to 35 lat zaczęło się na puzonie w orkiestrze szkolnej, gdzie już jeździłem na przeglądy orkiestr dętych. W ’89 roku zagrałem swój pierwszy koncert rockowy. Następnie jako perkusista w zespołach reggae i punkowych grałem tak przez wiele lat… No i od tamtej pory trwam. Myślę, że to jest największe osiągnięcie. Nie nagranych kilkanaście płyt, które gdzieś tam mocno zaistniały, lecz spełnienie marzeń nastolatka, żeby zostać gwiazdą rocka. Wszystko się udało.

Legnica was lubi, wy chyba też ją lubicie, bo często bywacie w naszym mieście.
No tak (uśmiech) mam nadzieję, że tak już pozostanie

Czy w Legnicy zaprezentujecie nowy repertuar?
Mamy nowe utwory w repertuarze. Nie jestem pewien, czy dzisiaj zagramy jakiś nowy utwór, ponieważ takie plenerowe koncerty na święcie miasta, nie są miejscem na nowe utwory. Tutaj powinno się grać tzw. hity, tak aby osoby, które stoją na zewnątrz, często, gęsto na deszczu, żeby mogli się po prostu pobawić a nie skupiać się i wsłuchiwać co my tam mamy dzisiaj do zaproponowania.

Jesteśmy stowarzyszeniem, które promuje młodych artystów i w związku z tym mamy pytanie ich dotyczące. Młodym artystom bardzo ciężko jest się wybić na scenie muzycznej, jesteś założycielem znanych zespołów Hey i Indios Bravos, czy mógłbyś udzielić jakiś rad dla zespołów zaczynających swoje kariery?
Jedyne co mogę radzić to wytrwałości, konsekwencji w tym co się robi, unikania dróg „na skróty”. Taką właśnie drogą „na skróty” są programy telewizyjne, talent show ect. Ludzie w takich programach bardzo szybko wchłania show biznes i równie szybko ich wydala. W Legnicy też macie utalentowanych muzyków. Utkwił mi w pamięci super zespół z Legnicy – StandBy. Jego wokalista, Kaśka Sondej, to jest właśnie taka dziewczyna, z którą mógłbym zakładać drugiego Hey’a. Jest to zespół, który ma duże szanse żeby się przebić, jeżeli będzie wytrwały.

Mówisz o programach telewizyjnych, a biorąc na przykład Kamila Bednarka, który również był w Legnicy, jest on osobą skromną i robi karierę.
Tak, zdarzają się wyjątki, ale zobaczymy ile takich artystów po talent show udało się przetrwać, a ile przepadło. Młodzi ludzie, którzy idą do tego typu programu pomijają całą drogę do zdobywania publiczności „od dołu” i od razu zaczynają być tzw. telewizyjną gwiazdą, to manieruje. To nie chodzi nawet o pokorę, chodzi o to, co w muzyce jest najważniejsze – kontakt ze słuchaczem, ze swoim odbiorcą. Zwracanie się prosto do ludzi, a nie do kamery. To zupełnie inne granie od mojego pokolenia. Myśmy grali gdzieś po jakiś piwnicach, po przeróżnych remizach, bo tam się odbywały koncerty. Jeździliśmy „za zwrot kosztów podróży” itd. Wszystko działo się małymi krokami, ja sam miałem dwadzieścia osiem lat, kiedy dopiero udało mi się zrealizować swoje marzenia, a już miałem za sobą nastoletni staż grania na scenie. Teraz jest tak, że zespół istnieje rok czasu i po roku już zaczynają mieć problem, bo myślą tak: „Już gramy rok czasu, a jeszcze nie jesteśmy sławni”. To jest niedobre, bo tutaj brakuje tej konsekwencji, o której mówiłem wcześniej.

A czy byłeś kuszony takimi programami show?
Tak, oczywiście, było wiele takich propozycji, ale wiem, że to się najnormalniej w świecie nie opłaca. To jest jedno z moich takich osiągnięć, o których powinienem powiedzieć: dorobiłem się czegoś takiego, co się nazywa wiarygodnością, fani mi ufają. Nie opłaca się tego oddać, nie opłaca się dla jakiś takich sukcesów zawieść ich zaufania, oni ufają, że robimy muzykę z pasji. Muzyka jest naszym celem, a nie naszą droga do celu. My chcemy grać, przekazywać twórczość, przy okazji z tego żyjemy ponieważ jest to nas zawód. Tak się stało. Gramy koncerty, ludzie kupują bilety i wszystko się zgadza.

Indios Bravos co dwa, trzy lata nagrywa płytę, teraz jest chyba okres nowej płyty?
Indios Bravos to ja jestem głównym kompozytorem i tekściarzem, więc nie jestem w stanie nagrać tak jakby dwóch płyt jednocześnie, więc w tym roku będzie na pewno moja, a w przyszłym roku będzie płyta kapeli.

A jaki styl będzie dominował na płycie? Będą to bardziej klimaty Hey, Indios Bravos…?
Moja solowa płyta będzie „moja”. Mam swój styl i to nie jest tylko moje zdanie, tak mówią ludzie, że piosenki są takie „Banachowe”. Co to znaczy to trudno jest mi powiedzieć, bo sam nie jestem w stanie obiektywnie spojrzeć na swoją twórczość. Po prostu muzyka.

Rozumiem, dziękuję bardzo.

Dawid Stefanik

1 Trackback / Pingback

  1. W piątek 14 sierpnia odbędzie się koncert w Caffe Modjeska | Laik art

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.