Magiczny klimat na serii otwartych koncertów w Legnickiem Domu Studenta.

Każdy może wejść za darmo, dobrze się bawić na alternatywnym  koncercie, a nawet spróbować swoich sił na scenie. Cykl koncertów Witelon Music Night, a w nich Witelon Jam Session. Co to właściwie jest? Zapraszamy na wywiad z organizatorami imprezy Piotrem Korolskim (Witelon Jam Session) i Jarosławem Dąbrowskim (całość Witelon Music Night).

Rozmowa z Jarosławem Dąbrowskim:

Co to właściwe jest Witelon Jam Session?

Jarosław Dąbrowski: Jest to seria koncertów, jakie odbywają się w PWSZ, a dokładanie dział imprez z cyklu Witelon Music Night. Spotykamy się z muzykami z Legnicy oraz okolicy i wspólnie gramy. Przeważnie są to standardy jazzowe, ale także muzyki rozrywkowej. Poprzez wspólne granie tworzymy legnickie aktywne środowisko muzyczne.

Skoro cykl jem session to rozumiem, że każdy może przyjść i zagrać?

Jarosław Dąbrowski: Oczywiście, nasi słuchacze zauważyli, że przychodzą do nas młodzi muzycy, z różnymi instrumentami,  którzy z nami muzykują, ale nie tylko młodzi, także starsi- bardziej doświadczeni. Każdy ma możliwość zagnać co tylko chce i jak chce.

Czy każdy kto przyjdzie z instrumentem może wejść na scenę i zagrać? Czy trzeba jakoś wcześniej się z wami umówić?

Jarosław Dąbrowski: Nie. Każdy może przyjść, wejść na scenę i zagrać.

Świetna inicjatywa. Zaskoczył mnie świetny klimat imprezy oraz publiczność, nie tylko bardzo liczna, lecz również cechująca się dużym przedziałem wiekowym. Czy jazz staje się popularnym gatunkiem w naszym mieście? 

Jarosław Dąbrowski: Popularnym to przesadne stwierdzenie. Jednak jest pewne środowisko jazzowe, zresztą nie tylko jazzowe, lecz grono ludzi słuchające dobrej muzyki. Jest to wielki sukces, że PWSZ już ponad 6 lat prowadzi cykl koncertów w ramach Witelon Music Night, imprez całkowicie otwartych i bezpłatnych . My natomiast prowadzimy Witelon Jam Session od dwóch lat. Od tego czasu odbyły się koncerty najwyższej półki z ogólnopolskiej stylistyki jazzowej, rozrywkowej, funkowej, czy pośrednich stylistyk.

Skąd się wzięła u Pana ta inicjatywa?

Jarosław Dąbrowski: Przede wszystkim prowadzę to wspólnie, z kolegami. Chcieliśmy stworzyć miejsce gdzie legniccy muzycy mogli spotkać i wspólnie pograć, a przy okazji budować publiczność. Taka budowa trwa kilka lat, lecz my możemy już stwierdzić, że przez dwa lata udała się nam zyskać pewne grono sympatyków przychodzących na nasze koncerty. Przez dwa lata nigdy nie było pustej sali, wypełniona zawsze była przynajmniej do połowy. To jest dla nas nagrodą,  ze przychodzą ludzie. Gramy dla siebie, ale także i dla ludzi.

Jakie plany na przyszłość?

Jarosław Dąbrowski: Z pewnością przez najbliższe trzy miesiące odbędzie się seria koncertów tematycznych z cyklu Witelon Jam Sessiom. Mamy także wraz z PWSZ pewien plan na czerwcowe zwieńczenie serii koncertów (koniec roku akademickiego- przyp. red.), ale nie chcę tego mówić, ponieważ jest to niespodzianka. Oczywiście mam nadzieję, że po wakacjach, w nowym roku akademickim, spotykamy się ponownie z muzykami i publicznością.

Rozmowa z Piotrem Korolskim:

Rozumiem, że jest Pan inicjatorem całego projektu Witelon Music Night?

Piotr Korolski: Generalnie organizatorem projektu jest PWSZ, lecz faktycznie byłe bezpośrednim inicjatorem, który wziął na siebie odpowiedzialność za organizacje Witelon Music Night już od pierwszego koncertu. To było niemal 7 lat temu.

Jakie były początki projektu?

Piotr Korolski: Zaczynaliśmy od jazz ponieważ uważałem, że uczelnia powinna nieść taki kaganek górnolotnej kultury. Pamiętam, bynajmniej z czasów moich studiów, że jazz zawsze wiązał się z uczelniami wyższymi. Takie klubowe granie, jazzowanie, jam session, dlatego zaczęliśmy od jazzu. Pierwszym muzykiem z którym nawiązaliśmy kontakt był Sławek Duda, wrocławski muzyk. Potem pojawiały się kolejne osoby z którymi nawiązywaliśmy kontakty. Zaprzyjaźniliśmy się między innymi z Natalią Grosiak z Mikromusic. Pomagaliśmy artystom wydawać płyty, naszym mecenatem artystycznym objęliśmy także wspomniana Natalię Grosiak.

Tylko jazz?

Piotr Korolski: Jesteśmy otwarci muzycznie, choć zawsze utrzymywaliśmy pewien poziom muzyczny, poniżej którego nigdy nie schodziliśmy. Nie graliśmy takiego typowego popu radiowego, lecz trzymaliśmy się muzyki ambitniejszej. Gościliśmy gwiazdy bluesa: Nocną Zmianę Bluesa i Marynę Jakubowicz. Wchodziliśmy także na ścieżki poezji goszcząc Janusza Radek i Renatę Przemyk.

Widzę, że doczekaliście się szerokiej publiki o zróżnicowanym wieku.

Piotr Korolski: Tak od dzieci ze szkoły muzycznej, przez studentów, do różnych sympatyków co już edukacje mają za sobą. Duży przekrój wiekowy.

Jak się rodziła miłość legniczan do jazzu?

Piotr Korolski: Powiem, że ciężko. Na początku zawsze trzeba mieć dużo samozaparcia, aby nie przerwać tego i się  nie załamać się. Może tak zbyt ambitnie z tym jazzem zaczęliśmy, ale może dzięki wytrwałości i prezencji różnych barw jazzu dużo ludzi przyciągnęliśmy. Mamy już stała grupę odbiorców, których często widzimy na koncertach, polubili nas na facebooku i wiedzą gdzie szukać informacji. Bardzo nas cieszy, że muzycy i publiczność dobrze się bawią. Muzycy natomiast przychodzą bardzo różni, przychodzą także różni wokaliści, którzy bardzo długo się krępują , aż do ostatniej chwili, i dopiero wychodzą na scenę.

Dawid Stefanik

4 Trackbacks / Pingbacks

  1. Koncert. Kasa Chorych 40 lat! - Laik art | Laik art
  2. Witelon Jam Session | Laik art
  3. Przed nami kolejny Witelon Music Night – Laik art
  4. „Zegarmistrz światła purpurowy” wybrzmi na rozpoczęcie nowe sezonu Witelon Music Night – Laik art

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*